Kuchnia grecka na Wielkanoc
Pascha - Wielkanoc.
Wielkanoc to dla Greków najważniejsze święto w roku. Pościmy przez cały Wielki Tydzień. Ludzie nie jedzą nawet oliwek. Wszystko gotują na wodzie. Za to w niedzielę, kiedy Jezus zmartwychwstał, zaczyna się prawdziwe świętowanie.
O godzinie 12:00 w nocy w sobotę wszyscy spotykamy się w kościołach lub monastyrach, wszyscy mamy duże świeczki i rozdajemy sobie ogień następnie stukamy się jajkami pomalowanymi na czerwono – jak krew Jezusa. Ten, czyje jajko pozostało nietknięte, będzie miał szczęście przez cały rok. Po zakończeniu ceremonii niebo rozbłyska fajerwerkami. Po powrocie do domów jemy świąteczną kolacje – kreato – zupa lub flaczki z jagnięcia.
W niedzielę od rana wszyscy ustawiają przed domem rożna. Na każdym piecze się jagnię. Jest gotowe po 7–8 godzinach. Ale już po 4 nie ma prawie połowy, bo każdy, kto przechodzi, musi skubnąć, spróbować troszeczkę. A jeśli do tego jest jeszcze ouzo (grecka wódka) i muzyka to taka uczta może trwać do późnych godzin wieczornych.
15 lat nie byłem na Wielkanoc w Grecji. Ale w moim polskim domu też mamy czerwone jajka, którymi się stukamy. Jest jagnięcina, tyle że nie z rożna, bo na dworze zimno, ale z piecyka. Sam ją przyrządzam. Jest żytko w doniczce, świąteczna babka od teściowej... Wciąż przyzwyczajam się do polskiej tradycji, ale jednak tęsknię za grecką. Na wszelki wypadek mam w telewizorze sto greckich kanałów. Kiedy w Wielkanoc o północy puszczam sobie na żywo transmisję z kościoła, wydaje mi się, że tam jestem.
Wielkanoc to dla Greków najważniejsze święto w roku. Pościmy przez cały Wielki Tydzień. Ludzie nie jedzą nawet oliwek. Wszystko gotują na wodzie. Za to w niedzielę, kiedy Jezus zmartwychwstał, zaczyna się prawdziwe świętowanie.
O godzinie 12:00 w nocy w sobotę wszyscy spotykamy się w kościołach lub monastyrach, wszyscy mamy duże świeczki i rozdajemy sobie ogień następnie stukamy się jajkami pomalowanymi na czerwono – jak krew Jezusa. Ten, czyje jajko pozostało nietknięte, będzie miał szczęście przez cały rok. Po zakończeniu ceremonii niebo rozbłyska fajerwerkami. Po powrocie do domów jemy świąteczną kolacje – kreato – zupa lub flaczki z jagnięcia.
W niedzielę od rana wszyscy ustawiają przed domem rożna. Na każdym piecze się jagnię. Jest gotowe po 7–8 godzinach. Ale już po 4 nie ma prawie połowy, bo każdy, kto przechodzi, musi skubnąć, spróbować troszeczkę. A jeśli do tego jest jeszcze ouzo (grecka wódka) i muzyka to taka uczta może trwać do późnych godzin wieczornych.
15 lat nie byłem na Wielkanoc w Grecji. Ale w moim polskim domu też mamy czerwone jajka, którymi się stukamy. Jest jagnięcina, tyle że nie z rożna, bo na dworze zimno, ale z piecyka. Sam ją przyrządzam. Jest żytko w doniczce, świąteczna babka od teściowej... Wciąż przyzwyczajam się do polskiej tradycji, ale jednak tęsknię za grecką. Na wszelki wypadek mam w telewizorze sto greckich kanałów. Kiedy w Wielkanoc o północy puszczam sobie na żywo transmisję z kościoła, wydaje mi się, że tam jestem.



